Posts Tagged ‘proza poetycka’

 

Świat się kołysze. Gałęzie drzew lubią najbardziej ten monotonny ruch z ziemi do nieba, z traw do gwiazd.  

Gwiazdy się kołyszą. Jasne światła nad moją głową obejmują i porywają mnie w ten sam monotonny ruch.

  

Kołyszą się moje myśli, oddechy i kroki.

Kołysze się czas na zegarze i kartki w kalendarzu.

Kołyszą się słowa kołysanki, słowa-płacz i słowa-śmiech.

 

Wiatr podszył wszystko wsuwając liście pomiędzy roztańczone litery wierszy.

Liście zostaną ze mną przez zimę. A ja zbiorę je w bukiety jak kiedyś wiosnne kwiaty.

 

Świat się kołysze. Kocham gdy się kołysze choć boję się że zwali mnie z nóg.

Kolejny powiew wiatru może unieść mnie delikatnie jak źdźbło trawy,

i jak liście mojego życia między literami nienapisanych jeszcze wierszy,

może wsunąć mnie w otwartą książkę dopisując the end do zupełnie nie mojej historii…

 

 Malgosia Kobylinski, Leaves of my life, 2013

 

[foto, proza poetycka © Malgosia Kobylinski, 2013]

 

Reklamy

Read Full Post »

Kształt dusz

 

W blasku świeczek twoje oczy płonęły jak dwa idylliczne księżyce…

Dotykałam ich dłonią, zachłannie…dotykałam rzęs, nosa, krągłości policzka. Przesuwając palce delikatnie w stronę ust upajałam się łagodną szorstkością skóry.

 

Za oknem lato usypiało kładąc się złotem, czerwienią i fioletem na wzgórzach i polach. Widziałam je kątem oka odbite w twoich źrenicach.

Krzyk odlatujących ptaków bujał powietrze rysując niewidzialne koła dzwięków. Liście ubierały jesienne kolory strojąc się jak na bal a wiatr w drzewach grał.

Jeszcze ciągle skocznie, jeszcze ciągle radośnie… jeszcze ciągle…

 

Czułam że dla nas życie dopiero się zaczyna… na przekór porom roku, na przekór zmianom, usypianiu, przemijaniu na przekór… 

Czułam że nasza miłość zawsze będzie miała ten sam kształt – kształt naszych dusz.

A ciała pozostaną wryte w papilarne linie dłoni…

 

 

[proza poetycka © Malgosia Kobylinski, 2013]

 

Read Full Post »

 

Na górze pomiędzy życiem a śmiercią stałam ubrana zachwytem z oczami utkwionymi w poszarpany horyzont.

Słoneczne promienie szeleszcząc same kładły się pod stopy.

Po ścieżce biegały zagubione cienie poranka, szukając miejsca na spoczynek wcale-nie-wieczny.  

W oddechu powietrza pachniało kaczeńcowo wczesnowiosenne zamyślenie…

 

Nie miało znaczenia gdzie, jak, czy dlaczego byleby chłonąć tą nadnaturalną ciszę przebudzenia… byleby tylko nie zakłócić chwili kiedy świat się u stóp przeciąga tak lekko, jak zakochany motyl a myślom wyrastają skrzydła – i fruwają beztrosko goniąc jutrzejsze marzenia.. 

Ech życie! 

 

Wolna od ciężarów szkarłatnych wspomnień wsunęłam bose stopy w kałuże słońca a ono zdawało się mieć kolor ziemi… Ciepło przeszyło i duszę i ciało.

Ma sens…przemknęło mi przez myśl… przemijanie ma sens tylko wtedy gdy umie się żyć, gdy umie się cieszyć chwilą, gdy umie się wchłaniać ciszę poranka…i słuchać budzącego świata, nie ważne gdzie, jak, czy dlaczego…

 

Przemijanie ma sens.

 

Na górze pomiędzy życiem a śmiercią stałam ubrana zachwytem z oczami utkwionymi w poszarpany horyzont.

 

Obok mnie zatrzymał się czas.

 

[proza poetycka © Malgosia Kobylinski, 2013]

 

Read Full Post »

Wiosenne spotkanie

 

Znów budzi się wiosna!

 

Marzenia same nasuwają się na nitki a ja wiążę je w korale na szyi bo wiem że mi w nich do twarzy.

Wiosną spotkałam cię po raz pierwszy.  Nie miałam pojęcia kim jesteś, skąd pochodzisz, dokąd zmierzasz.  

Nie dotknęłam cię nawet wyobraźnią… a jednak jakimś dziwnym trafem spotkaliśmy się wiosną oboje zagubieni i zranieni…

I tak jak wschodzą trawy przebijając zmarzniętą ziemię tak wzeszło i nasze ciche szczęście przebijając delikatne błonki serc, budząc się radością błękitną jak moje oczy..

Drżące… och drżące chwile, kołysane wiatrem i słońcem!

Jak na huśtawce zobaczyłeś mnie nagle w zwiewnej, lekkiej sukience i zamarłeś z zachwytu. 

 

Wiosną jestem piękna!

 

A ty miałeś zielone spojrzenie i ciepło… to upajające ciepło od którego topił się niepokój mojego serca, nieufność i strach.

 

Tak, wiosną znów jestem piękna dla ciebie…

 

[proza poetycka © Malgosia Kobylinski, 2013]

 

Read Full Post »

Marzenia

Rozprostowałam nogi na kanapie i znowu zrobiło mi się po prostu dobrze…

Miły stan wewnętrznego spokoju owinął mnie ciasno nie zostawiając ani śladu wcześniejszego podrażnienia.

Słońce nigdy nie świeciło tak jasno o tej porze dnia – zauważyłam.

Na szczęście – w moją morelową sukienkę zaplątały się promienie świtu rozgrzewając teraz moje ciało…

A może to zielono-niebieski kolor wiosennego oceanu sprawił że blask odbijający się od szyb okien łaskotał moją duszę wzmagając łagodnie podniecenie?

Przymknęłam oczy, jak kotka na słońce, i wtuliłam z rozkoszą w marzenia…

Kolorowe łódeczki z papieru wpłynęły w moje myśli kołysząc się przy każdym uśmiechu serca.

 

Marzyłam.

Dłonie w piasku. Piasek we włosach. Włosy w warkocze. Warkocze w kwiatach. Kwiaty w bukiety. Bukiety w tobie…

Och… jak mi dobrze z tobą!

 

Dotknęłam palcami powietrza które wypełniało przestrzeń wkoło mnie…

Odkryłam że pachnie jak sen.

 

[proza poetycka © Malgosia Kobylinski, 2013]

Read Full Post »

Szczęście

 

Szczęścia nie mierzy się ilością posiadanych dóbr, tytułów, nie zależy ono nawet od liczby przyjaciół czy stanu zdrowia.

 

Czasem na poplątanych ziemskich ścieżkach zatracamy się tak bardzo, że poza naszymi problemami nie widzimy nic. Trudno jest wtedy mówić o szczęściu. Zaślepieni pragnieniami radości innych, nie zauważamy tego co piękne i dobre w nas.

 

A ja obudowałam się skorupą uczucioodporną, aby nie dać się więcej zranić. Nie wpuszczam do serca żadnych osądów, zarzutów.

Ale też nie wpuszczam szczerych gestów przyjaźni, miłości, które nierozpoznane odbijają się o twardą skorupę i spadają na ziemię. I błyszczą mi pod stopami perłowymi kroplami – zbieram je dziś, szkoda łez.

 

A wystarczy, że pozwolimy zakiełkować nadziei, że pokochamy i damy się pokochać, że zawierzymy sobie, że odnajdziemy na dnie duszy zakurzone marzenia – i świat stanie się kolorowy, rozpromieni się w nas słońcem, rozkwitnie pięknymi kwiatami.

 

Każde z nas ma prawo do szczęścia, przyjacielu.

Szczęście jest wyborem życia.

I ja wybieram szczęście…

 

 

[proza poetycka © Malgosia Kobylinski, 2012]

 

Read Full Post »

Na scenie życia

 

Życie jest grą, przyjacielu.

 

Każdy z nas ma w nim swoją rolę – jedni grają ją lepiej, inni gorzej, jedni grają główne role na pierwszym planie, inni role podrzędne.

Każdy próbuje się odnaleźć w chaosie świateł i dźwięków, w tłumie aktorów i aranżerów – na swoim małym, wydzielonym skrawku sceny.

Jedni starają się jakoś przetrwać burze, inni zabłysnąć!, jeszcze inni po prostu lubią własne miejsce i role.

 

Czasem można zobaczyć wzlatujące w górę skrzydlate stworzenia.

To te, którym udało się oderwać od przyziemności ustawionych na scenie płotów.

To te, które uwierzyły, że mogą wiele.

Bo na przyziemnej scenie życia nie rozgrywa się nic porywającego.

 

Kocham moje życie, mój skrawek sceny, nie chcę innej roli, ale chcę mieć wpływ na to, co się dzieje na scenie – dobry wpływ.

 

I chcę się wznieść ponad…

 

 

[proza poetycka © Malgosia Kobylinski, 2012]

 

Read Full Post »

Older Posts »